Dziwna kraina sportu

Drogi szybko się rozchodzą: jedni trafiają pod kiosk z piwem, drudzy do hali sportowej, na przykład. Ale rozstają się nie na zawsze.
Dziewczyna czy chłopak, którzy wypełniają swe młode .lata treningiem.i ambicją sportową, są jak.gdyby młodsi duchowo od tych, którzy „puszczają się na szerokie fale życia” (tak się. to kiedyś pisało). Wiedza o_sporęie skutecznie.wytłumia —‘ trwa  to czasem kilka albo i kilkanaście lat .— wiedzę o świecie. Za¬myka” świadomość’wmagicznym k^ęgu sukcesu mierzonego lista¬mi rankingowymi i wynikami. Młodzi sportowcy_unikają wszyst¬kiego có przeszkadza, w treningu (liczni ich~rówieśnicy_czyńią wręcz przeciwnie.

Wie już, że w. oczach innych i jest kimś. Liczy się, oczekuje się czegoś od niego. A on sam czego oczekuje? Kiedyś marzył o ‘dobrych warunkach treningowych, niczym więcej. Lecz dziś?W tym , momencie mniej lub bardziej przypadkowy pojawiają  się kumpelki ze szkolnej ławy. Bywa, że należą do sportowej publiczności: wtedy są pierwsi przy gratulacjach. Szczerze cieszą się z sukcesu. Zapraszają, fundują…W ciągu niewielu lat i wśród nich zaszła zmiana. Drobne kanty, małe przewagi — to już nie ich resort. Podczas gdy ich  sportowi rówieśnicy uczyli się, pracowali, trenowali, oni także łapali wiatr w żagle. Niektórzy są już.dobrze urządzeni.

Inni mają atrakcyjne znajomości. Jeszcze inni — nie mniej atrakcyj­ne oferty. Wszyscy dysponują niezłym zestawem dyrektyw reali- . zacyjnych. Dla młodego sportowca w poszukiwaniu nowej tożsamości po osiągnięciu większych sukcesów jest to krytyczny moment. Bardzo się wtedy przydaje „złe towarzystwo”. Do uroków sportu dorzuca uroki życia. Do tego, co w sporcie najważniejsze: być kimś, dołącza: mieć coś. Tylko w niektórych sportowych filmach „złe towarzystwo” wygląda’ odstręczająco. Tymczasem jest tu dużo ładnych twarzy, miłych lokali, eleganckich aut, ‘ „artystycznej” beztroski. Sporo ludzi uroczych i dowcipnych. Wóda nie musi lać się strumieniami, jedyne konflikty z milicją . dotyczą zazwyczaj przekraczania dozwolonej szybkości.

A jed­nak… W konflikcie dwóch stylów życia — sportowego i towa- . rzysko-zabawowego— ten pierwszy musi przegrać. Na długo, ^ jeśli nie na zawsze. Och, nie przesadzajmy. Ze „złego towarzystwa” można się uwolnić. Czasem i ono samo zmienia się na lepsze, bywa to nieraz kwestią czasu. Tylko że biografia sportowa jest przera­żająco krótka. Można już nie zdążyć na ekspres, zwany wiel­kim wyczynem.Znam takich, którzy zmarnowali w ten sposób swe sportowe szanse. Niektórzy są dziś wybitnymi fachowcami w swym (po­zasportowym) zawodzie. Szanowani, łubiani, opłacani.

Mają ład­ne żony i mieszkania, auta i, meble. Wspominają tamte lata z nutką sentymentu. „Złe towarzystwo? Sam sobie byłem wi­nien. Zresztą — bądźmy szczerzy — i to było przyjemne…” „Złe towarzystwo”. Specjaliści od sportu młodzieżowego i dzie­cięcego muszą dostrzec siłę grzesznych. uroków wesołego pół­światka naszych czasów. Docenić jego’ atrakcyjność. Jest dla wyczynu bardziej niebezpieczna od plugawych gęb „prezesów” z literackich i filmowych debiutów.

Obejrzałem niedawno wiele fotografii sportowych – w dużym powiększeniu. Szczególnie zainteresowały mnie zdjęcia polskiej widowni piłkarskiej. Zdjęcia takie powstają – nieprzypadkowo:zwykle wybuch entuzjazmu lub oburzenia- kieruje wzrok foto­grafa, a potem jego aparat na przeciwległą trybunę- Czasem są to widzowie siedzący za jego piecami. Czasem fotograf chwy­ta odległy fragment trybun, stojąc na płycie stadionu.Bez względu na to, wszystkie te zdjęcia są. bardzo charakte­rystyczne pod jednym względem. Oto ogromna większość do- brze, widocznych na nich widzów —^ to chłopcy 14—10 lejni! Na zdjęciach ze stadionów ligowych ‚wielkich miast optyczna przewaga tych widzów jest v?ręcz miażdżąca.

Maleje co prawda z okazji spotkań międzynarodowych dobrej klasy, kiedy przy­chodzi odmienna, „odświętna’* publiczność. Wydaje się’ także, że młodzieży tej jest także, mniej na trybunach miast średniej wielkości. W naszych sporach, dyskusjach, apelach, lamentach, moral­nych pouczeniach, słabo bierze się ten fakt pod uwagę. Mamy wspaniałe, do pozazdroszczenia, Kluby Kibica. Zastanawiamy się niezwykle serio, czemu zachowania owych kibiców są tak nie­zwykle trudne do przewidzenia, irracjonalnie nadziane sym­patiami i niechęciami. Najzupełniej poważnie’potępia się brak powagi, obywatelskiego rozsądku, wyrozumiałości itp. Tymcza­sem wydaje się, że wszystko to kieruje się pod adresem mniej­szości widzów.